Łączna liczba wyświetleń

Translate

wtorek, 6 grudnia 2011

Czapka i szal skończone

Skończyłam w końcu komplet dla Björna. Długo to trwało, bo zrobiłam sobie wypad do Polski. Tym razem odwiedziłam moje rodzinne Zabrze, Warkę i Warszawę. Tylko tydzień, ale wykorzystuję każdą okazję, by pobyć w kraju. Czapka i szal  prezentują się tak

 Niestety nie miał kto na ludziu sfotografować. Musiałam sama na podłodze... Może nowy właściciel będzie tak miły i zrobi parę zdjęć...
Dotarły też zamówione w necie bobinki i nareszczie uporządkowałam mulinki. Oj było kręcenia. Było jednak warto. Tak mi się przynajmniej wydaje
Ciekawa jestem jak długo będzie tak wyglądać... Jak znam siebie, to nie za długo hehe.
Jutro będę piekła ciasteczka (spekulatis). Zapakuję z kompletem, naleweczką i kartką świąteczną do paczuszki i pobiegnę na pocztę. Do świąt chyba dojdzie

2 komentarze:

  1. Super komplet:-) Jaki masz piękny porządek w mulinkach:-) Moje leżą poplątane w worku bo nie mam ani czasu ani ochoty bawić się rozplątywaniem...:-D Zawsze robił mi to dziadek jak jeszcze żył a teraz to ja mam lenia a chętnych do pomocy brak...:-D

    OdpowiedzUsuń